Polska bez wizji komercjalizacji innowacji medycznych

Pełen artykuł ukazał się w Mam Startup.

Zachęcamy do lektury: https://mamstartup.pl/raport-o-finansowaniu-polskich-spolek-medtech-przez-vc-co-zbadali-autorzy-i-do-jakich-wnioskow-doszli/

Polska od lat inwestuje publiczne i prywatne środki w badania i rozwój, ale w obszarze innowacji medycznych wciąż brakuje jednego elementu: wizji komercjalizacji. Efekt jest paradoksalny – potrafimy finansować R&D, budować zespoły naukowe i technologiczne, ale nie potrafimy przeprowadzić innowacyjnego produktu przez ostatni, kluczowy etap: regulacyjne wejście na rynek. Szczególnie dotyczy to medtechu, który – w przeciwieństwie do farmacji – wymaga nie dekad i miliardów dolarów, lecz relatywnie dostępnych nakładów kapitałowych. A mimo to pozostaje w Polsce niedostrzegany.

Medtech jest strukturalnie tańszy i szybszy niż pharma: niższe koszty R&D, krótsze cykle innowacji, wyższa skuteczność patentowa, ogromna różnorodność produktów – od opatrunków i strzykawek, przez implanty, po wyroby cyfrowe i sensory analizujące dane zdrowotne w czasie rzeczywistym. To sektor, który w Europie rośnie stabilnie, a w Polsce mógłby stać się realną specjalizacją gospodarczą. Tymczasem debata publiczna i polityka innowacyjna wciąż koncentrują się na „nowych lekach”, choć sami decydenci przyznają, że Polska raczej nie będzie ich twórcą – bo farmaceutyczne R&D jest ekstremalnie drogie i obarczone wysokim ryzykiem.

Zamiast tego, w oficjalnych narracjach coraz częściej przypisuje się Polsce rolę dostawcy danych dla cudzych modeli AI albo podwykonawcy badań klinicznych. Nawet ta rola bywa jednak kwestionowana – bo „w Chinach jest taniej”. To strategia defensywna, krótkowzroczna i prowadząca do technologicznego dryfu. Największym grzechem systemowym nie jest brak innowacji, lecz brak mechanizmu, który pozwoliłby innowacyjnemu medtechowi przejść z fazy R&D do komercjalizacji regulacyjnej – uzyskać certyfikację CE i wejść na rynek UE za zgodą Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych.

W praktyce oznacza to marnotrawstwo pieniędzy publicznych i prywatnych. Projekty finansowane przez Polski Fundusz Rozwoju, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju czy Agencja Badań Medycznych dochodzą do dojrzałości technologicznej – i na tym etapie system się urywa. Brakuje „kropki nad i”: kapitału pomostowego na certyfikację, wsparcia regulacyjnego, przewidywalnej ścieżki wejścia na rynek. W efekcie innowacje opracowane w Polsce komercjalizują się za granicą albo nie komercjalizują się wcale.

Pytanie nie brzmi więc, czy Polska ma potencjał w medtechu. On już istnieje. Pytanie brzmi: czy chcemy być wyrobnikiem i inteligentnym podwykonawcą, czy liderem technologii medycznych. Bo MedTech to nie nisza – to jeden z najbardziej „wdzięcznych” sektorów innowacji zdrowotnych, jaki dziś istnieje. I dokładnie ten, który systemowo ignorujemy.

Aleksandra Staniszewska

Posiadam stopień doktora nauk finansowych i jestem absolwentką Fulbright Foundation po stypendium na Columbia University w Nowym Jorku. Moja droga akademicka trwa nadal – pracuję jako badaczka i wykładowczyni w Szkoła Główna Handlowa w Warszawie. Jednocześnie jestem założycielką startupu i innowatorką w sektorze medtech.

Więcej o autorze

Przeczytaj również